PustaMiska - akcja charytatywna
Myśle jedno. Robię drugie. Mówie trzecie. Czwarte wiem. Piąte przeczuwam. Jestem kobietą.
RSS
czwartek, 17 maja 2012

Przez pare dni Profesor był na konferencji poza Polską, miał nie mieć dostępu do neta, ale miał, więc ustawiliśmy sie, że późnym wieczorem powymieniamy pare maili przed snem.

Ja: Mam nadzieje że sie wyspałeś i miałes dobry dzień, ja jednak mimo wszystko sie nie wyspałam, ale daje rade. Jako że przez Ciebie sie nie wyspałam, musisz mi to jakoś wyngarodzić ;)

Profesor: Nawet bardzo dobry. Męczący ale udany. Nie wyspałaś się przeze mnie? Pierwsze słyszę ;). To jakie plany na wieczór?

Ja: No tak, przez Ciebie, a przez kogo? Jakie plany na wieczór? Nie wiem.. kupiłam wino, myślałam żeby sobie wypić lampke albo dwie na dobry sen, posłuchać jakiejś dobrej nuty i troche liczyłam że będziesz online ;)

P: Nie wzbudzisz we mnie wyrzutów sumienia. ;) Ja zapewne będę online, jedynie koło 20 wyjdę zjeść jakąś kolację.

Ja: Wcale nie chce wzbudzić w Tobie wyrzutów sumienia, chce Ci tylko uświadomić jaką mi zrobiłeś szkode, ponieważ w pracy dzisiaj przysnęłam na siedząco :D ale tylko na chwile, bo potem musiałam zapieprzać jak nigdy i jak już pisałam to Twoja wina oczywiście ;)
Smacznego w takim razie, jak będziesz najedzony i będziesz miał sieste to możesz coś mi naskrobać. W trakcie kolacji obmyślaj jak mi wyngarodzić prawie nie przespaną noc i narobienie ochoty na fajny prysznic tak ogólnie :P

P: Cały czas nie znajduję swojej winy :). Idę na rynek coś skonsumować. (dziękuję za "smacznego")
No tym prysznicem to mnie teraz zaraziłaś...Ech idę...

Ja: Ha, w takim razie dobrze Ci tak! Idz, tylko sie nie zgub ;) Jak coś to tu będę jak wrócisz.

P: A tam, udrękę. Świadomość przyjemności, która Cię ominęła to nie to samo co odebranie przyjemności (zakładając że to by była przyjemność).
Tu się nie da zgubić. Wiem, bo próbowaliśmy. Wylądowaliśmy w knajpie 2 minuty od hotelu z wegetariańskim jedzeniem, sokiem jabłkowym i delikatnie flirtująca barmanką. Ale rzuciłem to wszystko bo przecież Aga czeka... ;)

Ja: Zdrowy rozsądek każe nie wierzyć w takie zapewnienia ;) Poza tym kolacja ,w dobrym towarzystwie i z delikatnie flirtującą kelnerką  mogą ze mną konkurować, w końcu ja daje tylko literki więc mogę wątpić, czyż nie ? ;)

P: A od kiedy literki to na tyle mało, że może przegrać z serem, ogórkiem, sokiem z konserwantami, gadką o wspólnych znajomych i dziewczyną, która ma codziennie więcej klientów do flirtowania niż ja przez rok? Proszę Cię...

Ja: Założe sie że sporo osób wybrało by te ogórki, te pogaduchy i tą kelnerkę. Musisz bardzo lubić czytać moje literki ;)

P: Być może tak by zrobiło. Pewnie lubię. Jak z tym winem będzie?

Ja: W trakcie Twojej nieobecności zdążyłam wypić jedną lampkę i sie zdrzemnęłam, żeby móc posiedzieć chwilke jak wrócisz.
A wiesz co mi sie przypomniało ? Pamiętasz jak kiedyś mi sie śniłeś, jak piliśmy wino przy jakimś filmie a potem zrobiłes z tego stripa ? Co prawda nie oglądamy teraz filmu, ale jest wino i są literki ;) Miło.

P: No proszę. Jesteś otwarcie romantyczna. To właśnie to jest naprawdę miłe. Nie przestawaj.

Ja: I wiesz czego słucham teraz ? ( podałam linka) 
Rzadko bywam romantyczna w taki sposób, więc możesz sie uznać troszke za szczęściarza ;) Podoba mi sie ten klimat dzisiaj. Jest miło, naprawde ;)

P: Jestem daleki od przyporządkowywania ale teraz właśnie z takim rodzajem
muzyki mi się kojarzysz.
Całe moje życie uważam się za szczęściarza.
Miło. Tak, może nawet miękko i ciepło. Może nawet w pewnym sensie bezpiecznie, co?

Ja: Czemu akurat z takim rodzajem ? Bo takie Ci podsyłam ? ;)
Tak, bezpiecznie. Podoba mi sie to. Myśle że nawet dzisiaj dałabym Ci sie utulić do snu ;)

P: Z tą muzyką to trochę dlatego, że zawsze bardzo silnie sobie muzykę wizualizowałem. Nastrój przekładał się na obrazy. Teraz Ty wywołujesz okreslony nastrój który może być pochodna właśnie takiej muzyki.
Utulanie do snu to przywilej. Nie myślę, że jestem najodpowiedniejszą osobą, której powinien przypaść w udziale. Nie mniej to zaufanie, a tego się nie odrzuca - nawet kwestionując zasadność.

Ja: Och już przestań z rozsądkowaniem. Jeśli mówie że dałabym sie utulić Tobie, to znaczy że na to mam ochote i już ;) Powinieneś odpowiedzieć że chętnie byś to zrobił. Dlaczego nie jesteś najodpowiedniejszą osobą ? Dzisiaj wieczorem właśnie jesteś.

P: Doceniam i zdaję sobie sprawę z atrakcyjności takiej wizji (zresztą nie
tylko wizji).Bycie w odpowiednim miejscu i czasie w czyimś mniemaniu przypomina kaprys. Ale to dobrze. Kapryśna kobieta jest jak kot. A w kotach właśnie to jest piękne, że nie do każdego się łaszą. Kiedy kot przychodzi na kolana nie ma co się pytać dlaczego, tylko drapać za uchem i słuchać jak mruczy... nawet jeśli to jego chwilowa zachcianka.

Ja: Dlaczego uważasz że nie jestes odpowiedni do tego by mnie utulić dzisiaj?

P: Nie chodzi o dzisiaj. Nie jestem odpowiedni żeby utulać kiedykolwiek.  Zdecydowanie ulegam nastrojowi. Dokładnie na tyle na ile jestem w stanie sobie pozwolić - a to wcale nie jest mało. Choć to zawsze względne. Można ulec dużo, dużo bardziej. Wolałabyś tak?

Ja: Żebyś uległ bardziej ? Zależy co masz na myśli, ale miało by to sens tylko jeśli sam sobie na to pozwolisz. Jeśli nie dajesz sobie pozwolenia, to nie chce, bo wtedy byłoby to wymuszone, a to ostatnia rzecz jaką chce dzisaj...

P: Ja się pytam o Twoje chęci, a Ty mi to uzależniasz od moich preferencji. Tymi się nie przejmuj, myślę że wystarczy jak ja ich pilnuję ;).

Ja: Dzisiaj jest mi tak dobrze, że tak ... dzisiaj bym chciała.

P: Bardzo mi pochlebiasz. Dziękuję. Zrób to tak jakbyś chciała żebym ja zrobił.
Może i sen będzie przyjemniejszy? Może się wyśpisz wreszcie? Co Ty na to?

Ja: Nie moge zrobić tego tak jakbym chciała żebyś Ty to zrobił, . Nie wyśpie sie, nie dzisiaj. I tak bede spać 4h, w takim czasie nie dam rady sie wyspać, ale nie szkodzi. Nie zostałabym tyle czasu gdybym nie mogła sobie na to pozwolić. Ale rozumiem że chcesz sie położyć spać, więc sie nie krepuj ;)

P: Wiem, wiem. Nie zrobisz tego jak ja...Dobranoc.

Ja: Dobranoc. Śpij dobrze i nie myśl o mnie za dużo ;)

P: "Za dużo" jest tak względnym pojęciem, że pozwolę sobie nie zastosować
się do Twojej prośby ;)... Pa.



Tą piosenke wysłałam Profesorowi tego wieczoru w załączniku do maila:

19:39, poprostu.aga
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 maja 2012

Profesor: Przeszedłem się teraz po mieście i pusto wszędzie... ciepło bo w samej koszuli nie było wcale chłodno. Przyjemnie, trochę jak w Przemyślu w kwestii architektury. Ale ani żywej duszy, a było jeszcze przed 22. Teraz jeszcze jakiś prysznic i wpadam w sieć. Wpadasz ze mną?

Ja: No nie wiem czy jakiekolwiek wpadanie jest dobrym pomysłem, ale jeśli sie wyrobisz do 23 to moge wpaść, pod prysznic musisz iśc sam ;)

Profesor: Nie będę Cię trzymał długo. Ty rano wstajesz i ja tak samo. Wpaść można nawet na chwilę, a może przede wszystkim na chwilę.
Sam pod prysznicem. Co za marnotrawienie prysznica...

Ja: Nie wiem czy to marnotrawienie prysznica, Ty mi powiedz ;) Nie mówie że bym nie chciała, mówie tylko że tak czy siak i tak wylądujesz tam sam ;)

Profesor: Chciałabyś?

Ja: Chciałabym, ale jak mi kiedyś napisałeś, nie sztuką jest nie chcieć, sztuką jest chcieć i nie robić nic w kierunku by do tego doprowadzić.

Profesor: Tak. To jest prawdziwa sztuka. Cieszę się, że tak mówisz. Całkiem szczerze.

Ja: Nie mogłam na to pytanie odpowiedzieć inaczej. Po pierwsze dlatego że nie czuje potrzeby kłamania, w tym przypadku, po drugie wiedziałbyś że kłamie, bo jak pisałam uważam Cie za fajnego faceta, więc czemu mialabym nie chcieć? Oczywiście to że uwazam kogoś za pociągającego nie zawsze idzie w parze że chciałabym uprawiać z nim seks. Po trzecie nie czuje sie z tym źle że chce, bo nie uważam że to coś złego. Nie będę sie wypierać takich rzeczy bo po co ? Ty zadałes pytanie, Ty sie zmierz z odpowiedzią ;) Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie zadam tego pytania ;)

Profesor: Nie zadawaj jeśli nie chcesz. A już napewno nie zdawaj jeśli nie jesteś
gotowa na usłyszenie odpowiedzi.

Ja: Nie zadam tego pytania bo przecież znam odpowiedź, albo przynajmniej możliwości odpowiedzi. Albo przeczytam to co sama napisałam ( chcesz ale nic w tym kierunku nie zrobisz) , albo przeczytam że nie chciałbyś. Chyba nie widze innej opcji. Jeśli jednak jestem w błędzie to śmiało mnie możesz poprawić. Z Twoich ust jestem gotowa usłyszeć każdą odpowiedź, bo po pierwsze ufam że będzie to prawda, a po drugie nie oczekuje, więc sie nie rozczaruje ;)

Profesor: Czy Ty aby nie powinnaś już iśc spać ?

Ja: Jesteś okropny że mnie wyganiasz, bo czekałam tutaj na Ciebie tyle czasu :P Normalnie wiesz co... ale fakt faktem ide spać, bo jutro będę zwłokami... Dobranoc.
Ps: chciałbyś ? ;)

Profesor: Miłych snów.Pa.
PS: Tak.






 

19:25, poprostu.aga
Link Komentarze (6) »
środa, 02 maja 2012

Profesor: jesteś naga pod tą kurtką?
Ja: na tym zdjęciu chyba tak
Profesor: chyba?
Ja: bo robiłam zdjęcia w kurtce ale w staniku też
Profesor: rozumiem
Ja: podoba mi sie to zdjęcie
Profesor : ma coś w sobie
Ja: chyba zdjęcia idą w dobrym kierunku żeby pokazac rudość ?:P
Profesor: zdecydowanie tak, jak widać kolor jest do tego zbędny
Ja: wiesz co to znaczy ?:P że jestem ruda bez względu na kolor włosów :P
Profesor: z tym pytaniem "czy wiem co to znaczy"? już chciałem odpowiedziec że moim zdaniem to znaczy że na następnym będziesz juz bez kurtki, ale ugryzłem sie w język, nie mniej mówię Ci bo to była moja pierwsza inuicyjna odpowiedź, co w zasadzie może mówić dużo o moim toku rozumowania, a ten co jakiś czas chcesz poznawać "od środka". Musze leciec na chwilkę, jeśli bedziesz to zanim przyjde przemyśl niezbędność tej bielizny pod kurtką
Ja: no ale i tak już zdjęcie zrobione to nad czym tu mysleć? :P jest i już tego nie zmienie :P
Profesor: zdjęć zrobionych nie zmienisz i dobrze miały być robione bez sugestii, to Twoje zdjęcia dla mnie, a nie moje dla mnie
Ja: widze to jednak Ty przemyślałeś tą kwestię zamiast mnie :P
Profesor: a Ty przemyśłałaś?
Ja: nie musiałam, przecież nie wysyłam Ci zdjęć z bielizną dlatego że sie wstydze, tylko dlatego że takie zdjęcia zostawiają coś dla wyobraźni
Profesor: o wstyd byłoby mi Cie trudno posądzać, zwłaszcza że wysyłałaś juz zdjęcia odważniejsze
Ja: które?
Profesor: a pamiętasz te robione leżąc na łóżku?
Ja: pamiętam, to chyba nawet były pierwsze zdjęcia jakie Ci wysłałam
Profesor: zgadza się
Ja: ale czy były odważniejsze ? Bo ja wiem..
Profesor: może inaczej... to że ja nie widze Cie nagiej, nie znaczy że na zdjęciu taka nie jesteś. Zupełnie inny ma wydźwięk gest zakrywający nagość, bo gest jest otwarty i daje obietnice, podobnie pościel.  Pościel to nie pokrycie, tylko atrybut, rekwizyt, natomiast ubranie jest kwestią zamkniętą. Nie gorszą, tylko inną. W tym znaczeniu tamte zdjęcia były przesycone nagością, seksualnością i mi sie to podobało, co wcale nie znaczy że te w których masz na sobie ubranie podobają mi sie mniej, tylko inaczej. 
Ja: jakbym wiedziała że chodzi Ci o nagość to albo bym nie wysyłała zdjęć albo tylko takie w których prócz nagości nie ma nic. Robiąc takie zdjęcia chce się bawić Twoją wyobraźnią. Robie to z wyrachowaniem bo mi na to pozwalasz i to lubisz.

22:53, poprostu.aga
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Z S. spotkałam sie jakis tydzień po planowanym terminie. Nie mogliśmy sie zgadać wcześniej, później była mała cisza, no ale w końcu sie spotkaliśmy. Tego dnia on akurat wracał do nas do miasta. Wziął mnie na spacer.

Pochodziliśmy, pogadaliśmy, ale fajerwerków nie było. Okazało sie że kiedy był pod wpływem alko był o wiele bardziej gadatliwy, uroczy i zabawny no i flirtował, a to spotkanie było lekkim sucharem...

S. nie jest tym czego szukam, to jeszcze mentalny gówniarz który lubi sie nawalić na imprezie i wdaje sie w bójki. Jego życie kręci sie wokół imprez. Skręcone kostki, obite pięści i nadgarstki to tylko skutki tego trybu życia. Minusem jest to że J-Z. jest na niego cięta ze względu na ten wcześniej wspomniany Sylwester na którym była boruta.

Jednak to S. swoim zachowaniem pokazał że to nie to. Pod koniec tego spotkania zapytał czy pożycze mu pieniądze. No chyba głupiej szukał. Najpierw idzie na impreze, przepija kase a potem nie ma za co do domu wrócić i chce ode mnie , praktycznie nieznajomej pożyczyć pieniądze. No niepoważny jakiś. Odmówiłam. Już więcej nie pisałam i nie dzwoniłam.

Nic z tego nie będzie, nie mam też zamiaru jakoś specjalnie podtrzymywać tą znajomość.

To niewypał.

 

14:28, poprostu.aga
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Święta wielkanocne spędziłam w domu. Zeszłam z nocki w piątek rano i w południe razem z J-Z. pojechałyśmy pociągiem do domu. Po przyjeździe miałam sie spotkać z Z., ale byłam tak padnięta że nie dałam rady. Musiałam przełożyć spotkanie na dzień następny ( Wielka Sobota ). Okazało sie jednak że do Polski zjechała I. , więc koniecznie musiałam sie z nią spotkać, bo nie widziałam jej pół roku ponad i zapewne gdybyśmy sie nie spotkały wtedy to dopiero pewnie po wakacjach. Tak więc wpadłam na pomysł że najpierw sie spotkam z Z. ( od 17 - 21) a potem z I.  ( od 21:00 ). Niestety Z. średnio odpowiadały godziny i spotkałyśmy sie dopiero o 19. Rozmawiałyśmy o różnych sprawach, jedząc pizze i pijąc zimną colę. Nagle była już 21 i pojawiła sie I. Z. jeszcze moment posiedziała, a potem poszła. Zostałyśmy z I. same. Jako że nie widziałyśmy sie tyle czasu to musiałyśmy nadrobić zaległości. Opowiadałyśmy sobie co sie u nas działo przez ten cały czas.

Obok nas przy stoliku siedzieli jacyś kolesie i pili wódkę. Trzech z czterech znałam z widzenia. Pierwszego kojarze bo kumplował sie z bratem mojej M. Drugi - Okoń to znajomy Kozy. Trzeci to brak mojego kumpla z klasy z LO. Czwartego nie znałam. 

W trakcie mojego spotkania z I. zauważyłam że ten Trzeci co jakiś czas na mnie zerka. Potem przechodząc obok ich stolika usłyszałam jak Okoń mówi do Trzeciego że właśnie wypił ( ten Trzeci) wódke którą kupił za pieniądze, które miał przeznaczyć na drinka dla niej. ONA - pomyślałam nieskromnie że to było o mnie :P więc kiedy już przechodziłam uśmiechnęłam sie do Trzeciego, by dać mu znak do działania, on odwzajemnił uśmiech. Poszłam do wc, a kiedy wracałam sytuacja sie powtórzyła, ale nic sie nie stało. Stwierdziłam że nie mam jak inaczej subtelnie go zachęcić. Pomyślałam " no trudno, reszta należy do Ciebie kolego".  W pewnym momencie stwierdziłam że zapaliłabym sobie papierosa. Kupiłam paczke i wróciłam mówiąc I. że ide na dwór zapalić, ona sie zgodziła i powiedziała że w takim razie pójdzie zamówić nam po jakimś drinku i coś dla siebie do jedzenia. Kiedy szłam do wyjścia trafiłam na Trzeciego. Zapytał gdzie idę. Odpowiedziałam że idę na dwór zapalić papierosa. Zapytał czy może iść ze mną. Zgodziłam sie, ale okazało sie że jego kumple chcą sie zwijać. Tamci sie ze mną przywitali, a potem poszli, ale on został. On - S. W rozmowie wyszło że znamy sie z widzenia i co ciekawe okazało się że S. brał udział w głośnym sylwestrze u J-Z. kiedy to musiała wkroczyć policja dwa lata temu. S. opowiedział mi co sie wtedy działo z jego perspektywy. Ja spaliłam fajke i już miałam w zasadzie iść , ale sie zagadaliśmy. Było mi zimno, więc S. użyczył mi swojej kurtki. Po paru minutach stwierdziłam że jednak musze wracać do I. bo siedzi sama, ale zaproponowałam S. że jeśli ma ochote, może sie do nas dosiąść. Jeszcze zanim weszłiśmy S. zapytał czy dam mu swój numer. Dałam. Weszliśmy do środka, S. zamówił wszystkim po drinku i sobie siedzieliśmy i gadaliśmy. Było bardzo miło. Jednak po jakimś czasie I. chciała sie zmywać i nie zdołałam jej przekonać by została dłużej. S. obiecał I. że bezpiecznie odprowadzi mnie do domu. Około północy zaczęliśmy sie zbierać, byliśmy ostatnimi klientami. Kiedy wyszliśmy S. złapał mnie za ręke, po drodze powiedział że fajnie wyszło że sie poznaliśmy osobiście. Niestety z knajpy do mnie do domu jest dość blisko, więc spacer nie trwał długo. Stanęliśmy przy drzwiach do mojej klatki. S. stwierdził że chętnie by sie ze mną jeszcze spotkał, w Pzn. Zgodziłam sie. Zapytał czy może mnie pocałować, odpowiedziałam kokietując " no nie wiem". Odpowiedział że liczył że sie jednak zgodzę, ale skoro nie wiem, to może chociaż w policzek. Pocałował w policzek, jeden, drugi, w czoło, aż w końcu trafił na moje usta. Kiedy już odchodził, powiedział że jestem świetna i że bardzo mnie polubił. Powiedział że zadzwoni. Odpowiedziałam: pożyjemy, zobaczymy.

Zadzwonił i umówiliśmy sie na spotkanie dwa dni później.

20:11, poprostu.aga
Link Komentarze (2) »
czwartek, 19 kwietnia 2012

Wysyłając jedno ze zdjęć Profesorowi, zapytałam go co zrobił z poprzednimi. Czy nadal je ma.

Profesor: mam te zdjęcia, skasuje je jak przestaniemy się do siebie odzywać
Ja: dlaczego dopiero wtedy ?
Profesor: bo dopiero wtedy nie będę pewny czy chcesz abym nadal je miał
Ja: będę chciała żebyś je miał
Profesor: być może, ale nie wiesz tego na pewno
Ja: tak będzie, wiem to już dzisiaj ;)
Profesor: wierz mi, że nie wiesz co będziesz chciała za rok
Ja: to akurat wiem i zaraz Ci powiem dlaczego: ano dlatego, że po pierwsze to były niejako prezenty dla Ciebie , po drugie nawet jeśli przestaniemy rozmawiać to założe sie, że to dlatego że poprostu nam sie drogi rozeszły , brak czasu etc., mogłabym chcieć żebyś je usunął gdybyś mi zaszedł za skóre... mocno, a do tego nie dojdzie jak podejrzewam, poza tym będę chciała żebyś mnie pamiętał jak już nie będziemy rozmawiać
Profesor: podejrzewasz...
Ja: czepiasz sie słow
Profesor: słowa to ich znaczenia
Ja: to inaczej:  nigdy nie przeczytasz ani nie usłyszysz ode mnie, że chce żebyś usunął te zdjęcia
Profesor: to niedobrze że tak mówisz
Ja: dlaczego mnie to nie dziwi :P
Profesor: bo to zakłada, że w pewnym momencie możesz być nie szczera
Ja: dlaczego ?
Profesor: bo ja nie zakładam z całą pewnością jak się potoczy cokolwiek, a już na pewno nie znajomość dwojga ludzi, a jeśli coś pójdzie nie tak wolałbym mieć pewność że damy to sobie jasno do zrozumienia bezpośrednio, a nie milcząco, wtedy pominięcie chęci za pomoca przemilczenia sprawy jest nieszczerością. Te zdjęcia to listy, a z listów trzeba zapamiętać to co wywołały, a nie jakim długopisem je napisano i to wrażenie zostanie choćby nie wiem co sie stało
Ja: moge sie z Tobą spierać, dyskutować, ale w tej kwesti jestem pewna, że nie będę chciała abyś te zdjęcia usunął, musiałbyś mi naprawde zajść za skóre żebym chciała byś usunał te zdjęcia, musiało to by być ,kiedy nie mogłabym myśleć o tym że patrzysz na te zdjęcia, chyba musialabym Cie nienawidzieć, albo nie wiem co. A do tego nie dojdzie.
Profesor: nie mniej zrobię to co będę uważał za uczciwe
Ja: umówmy sie tak, dopóki nie powiem Ci jasno że chce żebyś je usunął to będziesz je miał ok ?;) a ja Ci obiecam że jeśli bede chciała żebyś usunał to Ci to powiem
Profesor: nie sądze żebym chciał cokolwiek z nimi zrobić w ciągu przewidywalnego i rozsądnego czasu i wierz mi że zrobię to wtedy jak uznam, że napewno nasz komfort tego wymaga, ale nie zrobię tego w pośpiechu
Ja: mam nadzieje że nie zrobisz tego w ogóle
Profesor: ja też mam taką nadzieję, gdyż poza ich wartościa intymną sa ładne ;)

 

19:32, poprostu.aga
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 kwietnia 2012

Yeeeeeah ! ! !

 

1 czerwca jade na Ursynalia. Jedziemy z J-Z. i M. Będzie grał Slayer ( thrash metal ) i Limp Bizkit ( rap metal ). Będzie ostro :E Mam nadzieje że nie zostane zgniecona przez tłum w glanach tańczących pogo :D

 

Przy okazji korzystając z możliwości mam zamiar spotkać sie z Profesorem. Zaproponowałam mu że jeśli będzie miał chwile czasu, to dam mu sie porwać na trochę. Odpisał że na pewno znajdzie czas. Ma mnie zabrać w pewne miejsce o którym mi kiedyś pisał. To jakiś dach z którego widać ładną panorame części miasta - to było kiedyś JEGO miejsce. Jeżeli będzie jeszcze dostęp do tego miejsca to mnie tam weźmie ;) Oraz oczywiście przejażdżka na jego motorze, która z resztą mi obiecał jakiś czas temu.

Mam nadzieje że ten dzień będzie dniem który będę wspominać na stare lata.

 

 

11:31, poprostu.aga
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 kwietnia 2012

Przez ostatnie 2 lata w moim życiu było przynajmniej 4 facetów którzy mnie kochali, albo im sie tak wydawało. Każdego prędzej lub później odesłałam z kwitkiem. Nie zrobiłam tego z wyrachowania, poprostu tak wyszło, ale nie zmienia to faktu że obawiam sie że przyjdzie mi zapłacić za te złamane serca. Obawiam sie że moja pokuta już trwa.

Obawiam sie że przyjdzie mi za to zapłacić samotnością. Ale jeśli taka jest cena życia w zgodzie ze sobą samą, to jestem gotowa ponieśc taką właśnie cene.

 

14:55, poprostu.aga
Link Komentarze (5) »
niedziela, 01 kwietnia 2012

Nie mam już czasu na częste pisanie, poza tym nie mam wielu nowych tematów o których mogłabym pisać, a nie chciałabym być monotematyczna.

Jest u mnie pewna nowość. Od jakiegoś czasu jestem ruda ;) Dobrze sie czuje z tym kolorem, pasuje mi.

Moje życie sie ustabilizowało i mieszkanie w Pzn już nie jest dla mnie niczym nowym. Dotarły do mnie dorosłe zmartwienia.

Troche przygasłam z tego powodu. Miałam problem z tematem pracy magisterskiej. Otóż, miałam już jeden temat przygotowany, ale pewnego pięknego dnia, obejrzałam film który mnie zainspirował i wymyśliłam inny temat. Czułam że to MÓJ temat, że to jest to co mnie totalnie zainspirowało. Jednak... okazało sie że do tego tematu literatura wcale nie jest potężna co okazało sie małym problemem, bo mimo że temat jest fajny, świeży i oryginalny to miałam dylemat który z tematów zgłosić jako nr 1 do zatwierdzenia : pierwszy - mniej oryginalny, ale zapewniona olbrzymia bibliografia więc teoretycznie nie powinno być problemów z napisaniem pracy, czy wybrać ten drugi, który mnie zainspirował ale nie miałam pewności że nie będę miała problemu z napisaniem tej pracy. W dodatku mój promotor, z całym szacunkiem dla niego, chyba nie rozumiał o co mi chodziło kiedy mu tłumaczyłam o czym chce pisać. Ogólnie troche podciął mi skrzydła i w ogóle zwątpiłam w sens pisania pracy na ten drugi temat. Jednak po jakiś dwóch tygodniach, chodzenia i myślenia co z tym fantem zrobić, podjęłam decyzje że chce pisać na ten drugi temat. Promotor na kolejnym spotkaniu stwierdził że jest to ambitny temat, trudny, ale do zrobienia. Więc postanowione. Jeden problem z głowy.

Kolejnym zmartwieniem było to że kończy sie u mnie w pracy sezon i praca sie kończy. Zaczynają nas ( studetnów ) zwalniać. Myślałam że praca będzie przynajmniej do połowy maja... a na dzień dzisiejszy praca ma być do 17 kwietnia. Co prawda mam plan awaryjny, ale wolałabym z niego  nie korzystać, ale jeśli będe zmuszona, to nie będe miała wyjścia. Tak czy siak, troche ten brak pracy, w dodatku chyba troche przedwczesny mnie zdołował.

Wszystko sie na siebie nałożyło. Więc ostatnimi czasy nie chodziłam cała w skowronkach. Oczywiście zdarzy sie impreza na mieście, albo jakaś domówka, przyjedzie G. i zafunduje zajebisty seks, ale myślami byłam gdzieś indziej. Choć już powoli wracam do normy.

Ale coś na rzeczy było, bo zbyt dużo ludzi mi zwracało uwage że zrobiłam sie milcząca ( gdzie generalnie na codzień nadaje na karabin maszynowy i buzia mi sie nie zamyka ), nawet brygadzistka w pracy pewnego dnia myślała że mnie w pracy nie ma, bo jak stwierdziła : "weszłam na hale i Cie nie słyszałam" :E. Troche mnie przeraża dorosłe życie. Życie młodego człowieka, w moim wieku, wcale nie jest łatwiejsze niż osoby która już ma prace i założyła rodzine, wcale nie jest łatwiej, wręcz przeciwnie... moim skromnym zdaniem oczywiście.

Także tak właśnie sobie żyje. Pracuje ( myśląc o tym że długo to nie potrwa), chodze na uczelnie ( z myślą że czeka mnie poważne wyzwanie z pracą magisterską i potężną sesją letnią), imprezuje, mam w miare regularne życie erotyczne :E i tak jakoś czas leci.

Co prawda chodzą mi po głowie pewne myśli, ale nie będę ich zdradzać, przynajmniej nie dopóki ich nie opanuje.

Dziwny to okres mojego życie ostatnio. Niby wszystko ok, a wcale nie jest, ale nie jest też najgorzej. Dziwny motyw, naprawde dziwny. Oby razem z wiosną wszystko zyskało bardziej kolorowe barwy.

21:46, poprostu.aga
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 marca 2012

Profesor miał ostatnimi czasy większe problemy ze zdrowiem. Musiał na jakiś czas odejść z gry, nawet zaliczył mały pobyt w szpitalu.

Chcąc mu dać znać, że myśle i że trzymam kciuki żeby wszystko było ok, zrobilam to co lubi najbardziej - wysłałam fotke.

Ja: Coś dla Ciebie żebyś wiedział, że podczas Twojej nieobecności, czasem przemknie mi myśl o Tobie. Daj znać jak będziesz mógł że wszystko już ok ;)

Profesor: Cześć, dopiero teraz mam możliwość trochę nadrobić zaległości. Przede wszystkim dzieki za pomoc w grze i za dobre słowo. Przydało się. Co do poniższej wiadomości od Ciebie - podoba mi sie. To miło zobaczyć coś ładnego (coś - zdjęcie, nie chciałbym być posądzony o przedmiotowe traktowanie Twojej - również ładnej - osoby). Rzeczą oczywistą jest, że chcę więcej. Dużo więcej...

Ja: Ciesze się że piszesz, bo troche sie martwiłam szczerze mówiąc ( tak wiem, niepotrzebnie albo że nie powinnam etc. - ale nic nie poradze). Mam nadzieje że naprawde jest u Ciebie ok

Wysłałam kolejną fotkę.

Profesor: Wiesz...To zdjęcie (wybacz, że pisze o zdjęciu a nie o Tobie) ma jakiś urok i
lekkość. Może to światło i cień? Może usta? Może ten kosmyk? Może wszystko. Prowokuje i uwodzi. Możesz kontynuować?...

 ( Wysłałam fotke )

Profesor: Tak. To działa...Przy zdjęciach, na których ubrana jesteś w delikatny łańcuszek i krawędź światła możesz na jakiś czas zapomnieć o ogrodniczkach...Powoli zdaję sobie sprawę, że czekam co będzie dalej. Nie wiem czy to był taki plan. Nie mniej, tak... To działa.

Ja: Jakieś jeszcze ciekawe wnioski ? Np. na mój temat ? ;)

Profesor: Czego oczekujesz?

Ja: Ja ? Niczego. Poprostu myślałam że masz coś do powiedzenia na mój temat, bo tak ciągle zaznaczasz że mówisz o zdjęciu, a nie o mnie. Ale jak nie masz to przecież nic takiego. Wiesz że moje oczekiwania w stosunku do Ciebie staram sie chować do kieszeni. A już napewno nie będę Cie ciągła za jezyk żebyś powiedział cokolwiek o mnie. Bezsensu ;)

Profesor: Nie prawda. Oczekujesz, tak jak i ja oczekuję. Jedno z pierwszych zdjęć jakie mi przysłałaś opatrzyłaś dopiskiem żebym patrzył na nie jak na obraz, a nie jak na Ciebie. Coś się zmieniło? Czy teraz wolałabyś abym nie mówił o świetle, nastroju i lekkości tylko o
wyrazie twarzy, konturze brwi, etc.? To nie jest nic niewłaściwego. Ba, to całkiem naturalne w momencie, kiedy zna się osobę na zdjęciu. To właśnie dlatego ciężko jest być obiektywnym przy oglądaniu zdjęcia w takiej sytuacji. Pryzmat osobowości jest nieunikniony - niestety przez uzupełnianie wizerunku wiedzą tracę dystans. Nie chciałbym wpaść w pułapkę prawienia komplementów. Oczywiście, że mogę napisać "jesteś śliczna" pomijając etap oceny zdjęcia. Będzie to niewątpliwa prawda, więc dlatego zapytałem, czy pokazujesz mi siebie na zdjęciach abym zobaczył Ciebie i uzupełnił Twój obraz w mojej głowie, czy tez pokazujesz mi zdjęcie jako formę wyrazu, jak wiersz, czy właśnie obraz, o którym pisałaś na samym początku? Czy swoim ciałem, światłem i cieniem posługujesz się tak, jak ja kartką, długopisem, rymami i melodią?Nie wpłynie to na mój odbiór, ale da mi więcej wiedzy, a wiedza daje możliwość nowego spojrzenia. ...więc jak to jest z Tobą?

Ja: Dlaczego rozpatrujesz to zdjęcie jako albo obraz albo jako informacja o mnie? A może to jest jedno i drugie? Nie chce czytać że jestem śliczna, bo to ostatnia rzecz jakiej od Ciebie oczekuje. Kiedy pisałam że chce żebyś patrzył na to jak na obraz, to chodziło mi o to żebyś nie traktował tego zdjęci,a jak takie które ma działać tylko i wyłącznie na Twoją męską wyobraźnie. Wysyłam zdjęcia gdzie jestem delikatnie odkryta, bo to pewien rodzaj intymności którą sie z Tobą dziele, ale może oczekuje też że napiszesz mi co myślisz ( też pewien rodzaj intymności, bo rzadko bardzo piszesz o swoich wnioskach na mój temat) kiedy na to patrzysz. Czy zdjęcia jeszcze Ci coś o mnie mówią ? Czy to już są poprostu ładne obrazki na które sie miło patrzy ?

Profesor: Pisze oszczędnie o tym co widzę - bo nie chcę pisać osobiście, jak powiedziałem, aby uniknąć banalnych stwierdzeń, lub rzeczy oczywistych. Większy dystans jestem w stanie wytworzyć w stosunku do zdjęcia niż do Ciebie. Lubie Twoją nagość. Daje poczucie pewnej bliskości i jednocześnie relacji bez świadków. Dla mnie nagość oznacza dwie osoby. Czuję się
wyróżnionym obserwatorem. Kimś komu się ufa. To ile pokazujesz zależy od Twojego komfortu, na który nie chcę wpływać. To ma wyjść od Ciebie. Od tego ile ze swojej
intymności chcesz ze mną podzielić. Powiedziałem, że Ty oczekujesz tak samo jak ja. To oczywiste, że chcę więcej. Chce kształtu, dotyku i emocji. Zachłanność jest częścią mnie.
Jeśli stanie się również Twoim udziałem - tym lepiej dla mnie. Nie, nie są to tylko obrazki. To jasne dla nas obojga. Mówią i pokazują. Czasem tylko wnioski mówią więcej niż sam obraz. Czasem więcej niż chciało się przekazać, a czasem więcej niż zamierzało się odpowiedzieć.

Ja: Czasem chciałabym przeczytać coś banalnego, nie dlatego że takie jest, ale dlatego że jest Twoje, a co za tym idzie, podejrzewam że banalne będzie tylko dla Ciebie. Chce żebyś mi dał coś od siebie, spontaniczne słowa, a nie przemyślane i przekalkulowane po obejrzeniu zdjęcia, bo dając Ci coś intymnego od siebie chciałabym żebyś dał mi coś intymnego od siebie. W Twoim przypadku to będą myśli, więcej tych myśli których nie wypowiadasz bo mogą byc banalne. Pozwól że ja to ocenie ;) Lubie to, że Ty to lubisz. Bardzo lubie, ale robienie zdjęć dla Ciebie wcale nie jest takie łatwe. Po pierwsze ciężko robić sobie samej zdjęcia w sensie technicznym, przez co też nie zawsze jestem w stanie pokazać to co bym chciała. Po drugie ta intymność. Podoba mi sie to, że powiedzmy mamy coś "naszego" choćby coś takiego ja te zdjęcia, ale z drugiej strony gdzieś podświadomie nie chce przekroczyć granicy. Nie chce przegiąć. Nie chce by coś co miało być przyjemnością zaczęło być czymś niestosownym ( choć pewnie nie jedna osoba już by uznała te zdjęcia i wysyłanie ich Tobie za niestosowne ). Ciężko jest też czasami pokazać na zdjęciach rzeczy które bym chciała, bo chyba niektóre rzeczy można dobrze przekazać tylko osobiście, np. chciałabym szeptać Ci do ucha, a ciężko zrobić zdjęcie które by to odzwierciedlało. 'Wnioski mówią więcej niż sam obraz' - chce znać te wnioski...

Profesor: wszystko co Ci piszę jest moje. Jest również szczere w co nie powinnaś wierzyć - zawsze będę Ci to powtarzał. Nie ufaj - chyba że kochasz. Zaufanie to największy dowód miłości, a zobacz jak często zostaje odrzucone. Dlatego też nie mogę i nie chcę wymagać od Ciebie czegokolwiek co daje się osobie której się ufa całkowicie. Nie ma tu znaczenia, że jestem tym kim jestem. Że jestem godny zaufania. Nigdy nie wolno Ci wierzyć w takie zapewnienia. Nie mniej jednak tak właśnie jest (nie wierz). I to co Ci pisze wynika z
tego, że chcę się z Tobą dzielić różnymi rzeczami. Myśli to wynik inspiracji - w tym sensie inspirujesz zawodowo. Nie jest tak, że odmawiam Ci dostępu do moich myśli. To nie
prawda. Opowiadam Ci o nich i dzielę się przez to co mówię. Jak odpowiadam. Jak pytam. Czasem mówię pośrednio - dlatego, że wiem, że właściwie to odczytasz. Dlatego, że puste słowa nie przemawiają - nie w sposób prawdziwy, a ja mogę dać Ci tylko słowa. Emocje łatwo oszukać i symulować, a Tobie nie wolno w nie wierzyć. Pisząc "chciałbym dotknąć twoich ust" - napisałbym prawdę, ale co z niej wynika? To, że wsiądę do samochodu i przyjadę w celu autopsji? Może to, że budzi się we mnie taka ochota w sposób całkowicie niezależny ode mnie? Może to że jestem ciekawy? Może to, że chcę zobaczyć jak zareagujesz na te słowa, a może
na ten dotyk? To słowa bez potwierdzenia, mimo tego że szczere i prawdziwe. Takie słowa jednocześnie są kłamstwem i prawdą. Chcę Ci tego oszczędzić. Dlatego piszę to co uważam za prawdziwe całkowicie bezwzględnie. Omijam złudne poczucie pisania "ładnych rzeczy". Ja Cię
nie uwodzę. Uwodzenie wymaga kłamania. Ja tak nie chcę (nie wierz w to). Jeśli piszę, że patrząc na zdjęcie czuje się spełniony estetycznie, możesz być pewna, że tak jest. Że podoba mi się to co widzę. Że masz w sobie na tyle dużo piękna, że warto o tym napisać.  Jeśli masz wątpliwości co do tego czy wpuszczam Cię do swojej intymnej strefy dobrze - wreszcie zaczynasz robić to co powtarzam Ci od początku. Nie mniej tak jest. Daję Ci rzeczy, które są zarezerwowane dla osób sprawdzonych. To wiąże się z pewnym ryzykiem - oczywiście, że częściowo skalkulowanym - od siebie wymagam tego samego co od Ciebie. Jednak na
tyle chcę Cie poznać i na tyle chcę abyś Ty poznała mnie, że na takie ryzyko się godzę. Dopuszczam Cię tak blisko abyś czuła się swobodnie i nie była ograniczona moimi ułomnościami w każdym sensie tego słowa. Granica o której piszesz jest sztuczna, tak jak pisałem poprzednio. Nie zrobisz nic czego nie chciałabyś zrobić. [...] Tak, pokazując miękkość i delikatność skóry możesz oczekiwać, że reakcją będzie chęć dotyku. Jeśli pokazujesz skromność oczekuj chęci ośmielenia. Jeśli prowokujesz, licz się z podniesieniem poziomu męskiej chęci udowodnienia, że dobrze wybrałaś przeciwnika. To, że nie czuję się uprawniony do wymagania czegokolwiek, nie oznacza, że bym nie chciał. Sztuką nie jest - nie chcieć. Sztuka jest żyć z tym, że się chce.

 

 

 

 

20:52, poprostu.aga
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27