PustaMiska - akcja charytatywna
Myśle jedno. Robię drugie. Mówie trzecie. Czwarte wiem. Piąte przeczuwam. Jestem kobietą.
Blog > Komentarze do wpisu

Tramwaj

Nie każdy lubi jeżdzić komunikacją miejską. Ja sama też nie zawsze preferuje ten rodzaj transportu :P Oczywiście z różnych powodów, wśród których moge wymienić np. płaczące, nie... sorry... wrzeszczące i rozpieszczone dzieci, pijani menele którzy sprawiają wrażenie że za chwile będą hatfować, wtedy gdy jest ścisk też nie bardzo mam ochote jeździć tramwajem.

Ale standartowo, ostatnimi czasy zauważyłam że jeżdzenie tramwajem sprawia mi może nie tyle przyjemność, co jest to jedna z chwil kiedy jedyne co moge robić to myśleć o życiu. Przecież nie będę oglądać widoków... znam je na pamięć. Droga do pracy i spowrotem to czas kiedy obmyślam plan. Plan życia. Nie. Inaczej. To nie jest plan, to coś w rodzaju przeżywania ostatnich dni na nowo, analiza co mogło pójśc źle, co trzeba będzie naprawić, oraz próba przewidzenia co nastąpi teraz i opracowanie planu A i planu awaryjnego na wszelki wypadek.

Brzmi dziwnie, wiem. Wiem też, że wielu rzeczy nie da sie przewidzieć, nie mówiąc już o kontroli, ale mam ostatnio nieodparte wrażenie że tracąc kontrole teraz moge sobie sama niezłych kłopotów narobić. To już nie ten czas kiedy mieszkałam z rodzicami i jedynym moim obowiązkiem i troską był uniwerek. Mam na głowie więcej spraw z którymi musze poradzić sobie sama i chce sobie sama radzić, ale nie byle jak, tylko najlepiej jak potrafie. Dlatego analizuje i myśle, obmyślam i wyciągam wnioski. A droga do pracy w tramwaju, w połączeniu z słuchawkami w uszach z dobrą muzyką to odpowiednia dla mnie chwila by takie obmyślania robić. Myśle o tym co musze zrobić, co kupić, z kim i kiedy sie spotkać.

Natomiast kiedy wracam z pracy ( też komunikacją miejską ) i jestem zmęczona to wspominam. Wspominam ludzi, sytuacje, podziwiam widoki ( zwłaszcza jak wracam z ranki lub z nocki, przejeżdzając przez Most D. moge podziwiać zachód i wschód słońca).

Czasem mam wrażenie że za dużo myśle, ale z drugiej strony to mi daje ( może fałszywy) pewien rodzaj spokoju, że mam wszystko pod kontrolą i moge bez obaw działać dalej. Nie zostawiam niczego  nierozwiązanego z tyłu, by  nie narobić sobie zbędnych zaległości. Biore co daje los, przerabiam na swoje, wyciągam co najlepsze i pre do przodu. Jak narazie mi wychodzi. Ale jak długo będzie wychodzić ? Nie wiem. Dlatego jadąc tramwajem obmyślam plan. I tak historia tej notki zatoczyła koło.

poniedziałek, 06 lutego 2012, poprostu.aga

Komentarze
2012/02/08 07:48:47
W ciągu dnia należy pobyć z sobą samym i przemyśleć wiele spraw. Czasem gdy jeżdżę autobusem do pracy mam tak samo jak Ty, rozmyślam , analizuję, odcinam się od reszty ludzi .
-
2012/02/08 11:03:14
Tak. To zadziwiające jak łatwo można sie odciąć od ludzi przebywając w tramwaju kiedy ich pełno... Chyba poprostu musimy lubić te chwile przemyśleń. Ja przynajmniej lubie. Ogarnia mnie błogi spokój kiedy po przemyśleniu stwierdzam że w systemie nie ma erroru :D