|
Myśle jedno. Robię drugie. Mówie trzecie. Czwarte wiem. Piąte przeczuwam. Jestem kobietą.
Blog > Komentarze do wpisu
Almost GrownOd jakiś 2 lat dojrzewam. Mam wrażenie że moje buntownicze nastawienie które powinnam mieć kiedy miałam naście lat było uśpione i obudziło sie teraz. Nie jest zaślepione przez hormony i nie jest chaotycznie skierowane byle gdzie. Zauważam dysfunkcje w różnych dziedzinach życia. Czasem mnie one zaskakują i zawsze wyprowadzają z równowagi, ale są też takie które już mnie nie dziwią, raczej sprawiają że czuje pewnego rodzaju rezygnacje z powodu bezsilności. Dużo myśle o swoim JA. I to też jest dziwne, bo czy nie powinnam tego tematu przerabiać będąc nastolatką? Ale ciesze sie że robie to teraz. Mam już jakieś doświadczenia, troche więcej rozumu niż kiedy byłam nastolatką, więc może celniej sformułuje to jaką osobą i człowiekiem chce być. Jestem pewna tego że jestem chodzącą sprzecznością. Chodzącą podwójną naturą. Z jednej strony potrafie być cyniczna, ostra, może nawet silna. Pyskata napewno, realistką też jestem. Bezkompromisowa w pewnych kwestiach. Ale z drugiej strony cenie sobie stare idee, chce wierzyć w wyższe wartości, w działalność w imie większego dobra. Jestem wrażliwa, ale nie rusza mnie tandetny romantyzm. Potrafie być duszą towarzystwa, ale lubie mieć swoją samotność. Mam swoją dobrą i złą strone. I wszystko jest dobrze, bo kontroluje obie i wybieram kiedy i która strone wybieram. Potrafie być wredna i złośliwa, ale bywam też do rany przyłóż. Wyrozumiała i emaptyczna. Potrafie żyć bez faceta, bawiąc sie i przeżywając rozkosze młodości, jednocześnie czekając cierpliwie na uczucie zwane miłością. Umiem być samodzielna, ale zdaje sobie sprawe że chce i czasem potrzebuje pomocy. Byłam po dobrej i ciemnej stronie mocy i wiem które kwestie są nadal dla mnie wielobarwne/ przepełnione szarością, a które są już tylko czarne i białe. Zło zawsze będzie złem, dobro dobrem, szare mogą być tylko intencje ludzi i powody ich działalności a także skutki ich poczynań. Np. zdrada zawsze będzie zdradą ( zło ) i zawsze będę temu przeciwna, ale będąc po jednej ze stron i biorąc udział w zdradzie nie moge nie zauważyć szarości. Zachowanie każdej ze stron biorących udział w zdradzie ma swoje przyczyny które jestem w stanie zrozumieć, ale nie musze ich popierać. Nie wiem czy dobrze to wyjaśniłam, więc może inny przykład. Żona zabija męża ( zło - czerń ), ale robi to bo ją bił. Jestem w stanie zrozumieć, ale nie koniecznie musze sie zgadzać ( szarość ). Co ciekawe, coraz częściej zauważam że mam zupełnie inne podejście do życia niż moi przyjaciele, znajomi czy rodzina. Moja ścieżka jest inną i nieważne czy wybrałam ją w pełni świadomie czy nie, fakt jest taki że czasem zadaje sobie pytania, czy ja jestem wybitnie mądrzejsza niż moje otoczenie, czy to otoczenie z biegiem czasu głupieje a ja poprostu zauważam tą głupote częściej niż kiedyś. W praktyce jestem realistką, w głębi duszy idealistką. Nie zawsze sie zgadzam z naszymi konwenansami. Nie lubie gdsy mi sie coś narzuca lub próbuje narzucić, jeśli nie ma to żadnej sensownej podstawy ( np ktoś mi coś co nie jest obiektywną korzyścia dla mnie). Irytują mnie stwierdzenia typu że do końca studiów to trzeba kogoś znaleźć, bo potem to już ciężko i zwiększa sie ryzyko że zostanie sie starą panną. Nie lubie robić rzeczy które wypada robić, chyba że to rzeczy które wynikają z dobrego wychowania. Nie lubie nie móc mieć swojego zdania. Nie lubie reguł które wkraczają za bardzo w moje życie, ale rozumiem że reguły są potrzebne. Sądze że mam trudny charakter. Podejrzewam że tylko silny i ogarnięty facet będzie mógł ze mną wytrzymąc i tylko silnego i ogarniętego faceta wpuszcze do swojego serca na dłużej ( o ile jeszcze gdzieś taki istnieje. Jestem ambitna, ale co z tego jeżeli jestem leniwa ? :P W zależności od sprawy decyduje czy dzisiaj jestem ambitna czy leniwa. Kłade sie spać z obawą że ta rzeczywitość, ten kraj, ten świat może i stoi otworem, ale ten otwór może być równie dobrze dupnym. Kłade sie z myślami że może moje życie nie będzie takie jakie chciałabym żeby było i że będę kiedyś może musiała sie z tym zmierzyć, ale budze się z myślą że lepiej umrzeć na stojąco niż żyć na kolanach, więc wstaje -żyje dalej, najlepiej jak potrafie, dokonując w moim mniemaniu dobrych decyzji, a nawet jeśli złych to nie boję sie konsekwencji, bo wychodze z założenia że tylko kopniaki w dupe czegoś mnie nauczą. Dojrzewam. Z pewnością to robie. I wiem że kluczem do sukcesu to żyć w zgodzie ze sobą. Żyć będąc sobą, wg własnych zasad, pozwalając żyć innym. I choć brzmi to naiwnie to będę sie tego trzymać. Ci którzy sie z tym nie zgadzają, albo zostali przemieleni przez życie albo sie wypalili. niedziela, 19 lutego 2012, poprostu.aga
|