PustaMiska - akcja charytatywna
Myśle jedno. Robię drugie. Mówie trzecie. Czwarte wiem. Piąte przeczuwam. Jestem kobietą.
Blog > Komentarze do wpisu

Wizyta która nie doszła do skutku

Dzień przed sylwestrem wróciłam z pracy wieczorem, w zasadzie póżnym wieczorem bo około 23:00. Jako że przez cały tydzień ja i J-Z. sie mijałyśmy bo chodziłyśmy na różne zmiany, stwierdziłyśmy że posiedziny troche razem. Siedząc tak u J-Z. i M. w pokoju usłyszałam że ktoś do mnie dzwoni, ale totalnie nie chciało mi sie specjalnie wstawać i iść do mojego pokoju po telefon, więc stiwerdziłam że to pewnie ktoś ze znajomych, bo mama nie dzwoniła by o tej porze, więc idąc dalej tym tokiem myślenia, stwierdziłam że ten ktoś napisze smsa, a jeśli to coś pilnego to będzie sie dobijał, a wtedy odbiore.

 

Przez kilkanaście minut był spokój, poszłam do kuchni sobie zrobić herbate i usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa, a po chwili że ktoś dzwoni. Nie mógłbyć to ktoś z przyjaciół, bo każdy ma ustawiony inny dzwonek przyporządkowany do swojej osoby, ten dzwonek który słyszałam był ogólny. Byłam ciekawa kto tak sie do mnie dobija, więc poszłam do pokoju.

 

Wzięłam do ręki telefon i on znowu zaczął dzwonić. Patrze na wyśtwietlacz a tam "G." . Byłam w szoku, że to on dzwoni. Odebrałam, ale on sie rozłączył. Pomyślałam pewnie puścił mi głuchego żebym odpisała na smsa. Weszłam więc do skrzynki odbiorczej by zobaczyć co on mi tam napisał. Patrze a tam to :

G: Co robisz ?

Więc odpisałam:

Ja: Obczajam sobie strój na jutro na sylwka ;) a co u Ciebie ?

I tak poleciało:

G: Dobrze, właśnie wchodze do Czekolady, myślałem że będziesz jak ostatnio...
Ja: Nie, co Ty. Dzisiaj nie dam rady, niedawno wróciłam z pracy i jestem lekko padnięta, a musiałabym jeszcze zjeść i sie wykąpać, a Ty na długo przyjechałeś do Pzn ? Jak chcesz to wpadnij na kawe :D
G: Dzisiaj jestem ale jutro już jade, więc tylko dzisiaj mam czas. Mam wpadać ;)?
Ja: No jasne, jeśli masz ochote to wpadaj ;)
G: Ale musisz mi adres podać.

Podałam mu adres i zapytałam kiedy mniej więcej sie go spodziewać.

G: Pewnie za godzine jakoś ;)

Kiedy powiedziałam J-Z. że chyba G. wpadnie, zaczęła sie ze mnie śmiać, że szybka jestem etc., ale stwierdziła że może warto kupić po jakimś piwku albo innego alkholu żeby sobie usiąść najpierw w czwórke ( ona i M. by mogli obczaić kim jest G. :P ) a potem każda z par rozejdzie sie do siebie :P Stwierdziłam że można tak zrobić, że ja nie bede piła , bo jeśli skończy sie tak jak ostatnio to alkohol przed nie jest wskazany, ale że warto coś postawić. Tak więc J-Z. poszła do monopola  i ogarnęła kuchnie, a ja w tym czasie zdążyłam ogarnąć swój pokój i sie wykąpać. Minęło 40 min i razem z J-Z. i M. przenieśliśmy sie do kuchni. Minęła godzina, a od G. zero odezwu. Nagle dostałam smsa :

G: Wybacz, ale chyba jednak nie wpadne, bo mnie chłopaki do kufla zaciągneli i nie wiem kiedy skończymy, jeszcze dam znać jak to ogarnę.
Ja: Spoko, to umówmy sie że masz godzine, potem wybacz ale pójde spać, bo jestem po pracy i nie mam siły czekać na Ciebie pół nocy :P
G: Ok ;)

W zasadzie już wiedziałam że G. nie przyjdzie i byłam troche zła.. no może nie zła, co rozczarowana troche. Usiedliśmy z J-Z. i M. wypiliśmy po kilku drinach, pogadaliśmy, pośmialiśmy sie było spoko i nawet mi ta delikatna złość na G. przeszła, bo pomyślałam sobie co ja bym zrobiła na jego miejscu, gdybym przyjechała z innego miasta do Pzn i spotkała swoje dziewczyny... pewnie wybrałabym tak samo jak on, więc ta wystawka została mu darowana.

I tak już sie miło zaskoczyłam że w ogóle do mnie napisał. Po ostaniej naszej wymianie sms, kiedy na moje pytanie kiedy będzie w Pzn, żeby wyskoczyć gdzies na piwo, napisał " dam znać, jak coś", co odczytałam jako delikatną sugestie że nie da znać, no bo chyba na tym takie znajomości polegają, a tu prosze... niespodzianka ;)

Może innym razem jednak to dojdzie do skutku, kto wie.

czwartek, 12 stycznia 2012, poprostu.aga