PustaMiska - akcja charytatywna
Myśle jedno. Robię drugie. Mówie trzecie. Czwarte wiem. Piąte przeczuwam. Jestem kobietą.
Blog > Komentarze do wpisu

Dobra końcówka kiepskiego startu

Jako że, okazało się że poprzednia impreza nie była pożegnalną imprezą I.Z, musiałyśmy ponownie wyciągnąć ją na taką właśnie impreze. Wróciłam w sobote rano z nocki, a kiedy wstałam popołudniu dostałam smsa od Tikitaków że jest chora, że złapała ją grypa jelitowa i nie da rady iść na impreze. Ostatecznie miałyśmy imprezować z I.Z, jej M ( która też kiedyś z nami pracowała) i jej kumplem z miasta rodzinnego - Łukaszem.

Ustawiliśmy sie na befor'a u mnie jak zwykle o 20:30, ale że I.Z sie zajebała w akcji i pomyliła miejsca mojego zamieszkania, ekipa pojawiła się u mnie przed 22:00. Zdążyliśmy tylko wypić po 2 shoty i na impreze. Po drodze sie okazało że M. jednak nie idzie z nami, ponieważ jest spłukana, a myślała że pójdziemy gdzieś gdzie będzie wejście za free ( taaa.. jasne.. w sobote... dobry klub w dużym mieście i wstęp za free... ), więc ustawiła sie z jakąś inną kumpelą i zostaliśmy w ten sposób w trójke. Nie bardzo mnie to cieszyło, bo czułam sie troche jak piąte koło u wozu, zwłaszcza że I.Z mi powiedziała że ona i Łukasz zaczęli kręcić...

Dzień wcześniej ( jeszcze jak byłam w pracy na nocce, z piątku na sobote ) napisał do mnie G. czy gdzieś imprezuje. Napisałam że nie mam tak dobrze jak on, że jestem w pracy etc. Okazało sie że na drugi dzień on chyba nadal będzie w Pzn i żebym sie odezwała do niego wieczorem to jeśli plany nie ulegną zmianie to możemy sie ustawić. Tak też zrobiłam, kiedy wylądowaliśmy z I.Z i Łukaszem w Czekoladzie. Niestety okazało sie że jednak G. jedzie bo Białego. Pomyślałam że to chyba jakiś znak, że ciągle coś wypada albo nie wychodzi i nie możemy sie spotkać i że jak tak dalej pójdzie to sie już raczej nie spotkamy.

Sama impreza była średnia. Te 2 shoty i potem piwka troche mnie zmuliły i generalnie najchętniej chciałam iść spać, ale jeszcze sie troche pobawiłam a około 2 I.Z stwierdziła że czas sie zmywać, bo ona i Łukasz wczoraj mieli mega popijawe i też są padnięci.

 

 

Pojechałam do domu sama, troche dziwnie mi sie wracało samej, ale jak już weszłam na chate, marzyłam tylko o tym by walnąć sie na wyrko i zasnąć. Ani J-Z. ani M. nie było w domu więc miałam całą chate wolną. Szybko zasnęłam. Obudził mnie telefon około 6 rano. Odebrałam nie patrząc na wyświetlacz kto dzwoni. Na początku nie poznałam głosu... to był G:

G: cześć, co robisz ?
Ja: śpie, jakiś czas temu wróciłam z imprezy, a Ty już w Białym, czy w drodze?
G: nie pojechałem, moge wpaść?
Ja: Jasne, wpadaj.
G: Niedługo będę.

Leżałam w łóżku i nagle przez głowe przeleciało mi jedno wielkie " Fuck !!!!" . Dlaczego ? Ano dlatego że kiedy sie lekko rozbudziłam, przypomniałam sobie że mam niezły burdel na pokoju po tym jak wrócilam z imprezy i porozrzucałam ciuchy :P Szybko wstałam i ogarnęłam syf, zdążyłam jeszcze wskoczyć w dres ( lepsze to niż pidżama :P ). Pare minut później usłyszałam dzwonek do drzwi. W wejściu stał G. z małą różyczką. Wpuściłam go, a on dał mi kwiatka przy okazji przepraszając że ostatnim razem nie wpadł bo sie najebał. Przyjęłam kwiatka, ale nie zdążyłam nic więcej zrobić, bo G. od razu do mnie podszedł i mnie pocałował.

Tym razem nie musiałam sie hamować, bo nikogo nie było w domu, a to że obudze sąsiadów jakoś w tym momencie przestało mnie interesować. Było mi zbyt dobrze, by sie przejmować tym, że moje krzyki są za głośne. Tak jak za pierwszym razem, ten tez był zajebisty :D a to że później sobie sympatycznie rozmawialiśmy tylko dodało uroku. Niestety około 8:00 G. sie zmył ponieważ miał casting w Teatrze do jakiegoś nowego programu tantecznego który wymyślił Polsat. Nie chciał iść na casting, ponieważ stwierdził że i tak nie przejdzie, bo jeden juror go zna i chyba za nim nie przepada, ale namówiłam go żeby poszedł, bo może nie wygra, ale przynajmniej pokaże co potrafi. Castingi miały sie zacząć chyba od 9:00, więc G. szybko sie ubrał, ogarnął i powiedział że w takim razie jedzie. Na pożegnanie oczywiście namiętny całus i tyle go widziałam. Już sie nie położyłam, byłam zbyt pobudzona, zaczęłam coś czytać na kompie i przypadkiem spojrzałam w lusterko... to co zobaczyłam mnie przeraziło, w głowie znowu pojawiło sie jedno wielkie, krzyczące "FUCK!" . Na mojej szyi z dwóch stron widniały dwie wielkie malinki. Pisząc wielkie wcale nie przesadzam, one naprawde były wielkie, tzn ja nigdy takich na sobie nigdzie nie nosiłam :P a przecież na drugi dzień miałam iść do pracy :E Dobrze że miałam w szafie jakiś golf :P

Co ciekawego, kiedy już leżeliśmy z G. powiedziałam mu że myślałam że już sie nie spotkamy bo on nie bezie przyjeżdzał do Pzn. A co sie okazało, będzie przyjeżdzał przynajmniej raz w miesiącu ponieważ będzie prowadził jakieś zajęcia z tańca :D Czyż to nie fantastyczna wiadomość ? :D

 

 

wtorek, 24 stycznia 2012, poprostu.aga

Komentarze
2012/02/05 23:26:26
Jakbyś zareagowała gdybyś spotkała go w jednoznacznej sytuacji z inną dziewczyną?
-
2012/02/06 10:15:39
To zależy do sytuacji. Czy bym wiedziała że poznał kogoś i ich spotkała, czy bym nie wiedziała i ich spotkała, czy jej nie było, ale wyszło to przypadkiem na imprezie, po pijaku czy na trzezwo ?

Jesli chodzi o moją rekacje ( nie odczucia z tym związane ) to napewno nic bym nie zrobiła. Pewnie dopiero przy okazji spotkania ze mną zapytała bym kto to był, kim dla niego jest i wtedy podjęła decyzje co dalej, czy bawimy sie dalej w FF, czy nie.
-
2012/02/06 11:04:51
A jakie byłyby odczucia?
-
2012/02/06 11:18:46
Nie wiem. Zła bym była wtedy gdyby robiono ze mnie idiotke. Np. gdyby G nie mógł sie spotkać ze mną bo coś tam, a tak naprawde spotykał sie z inną dupą. Wtedy bym była zła gdyby to wyszło na jaw. Gdyby po spotkaniu ich by sie okazało że to ktoś kogo poznał i chce z tą dziewczyną coś więcej, no to cóż... pewnie by było mi troche zmutno że straciłam FF :P ale napewno bym mu nie przeszkadzała. A gdyby sie okazało że to poprostu jakąs dupa z imprezy ( która poznał pare chwil temu) to pewnie by to po mnie spłynęło, ale znając moją kobiecą nature, pewnie zakręciłabym sie obok nich. żeby jednak tą impreze G. spędził ze mną i czas po imprezie też :P
Nie wiem. Wszystko zależy od sytuacji, jest wiele czynników które mogą wpłynąć na moją rekacje i odczucia.